Od początków zegarów mechanicznych do epoki Odrodzenia
Osoba, którą w dalszej części będziemy nazywać zegarmistrzem, do czasu końca Średniowiecza w oczach współczesnych mu zwykłych śmiertelników zbliżona jest raczej do maga, alchemika czy czarnoksiężnika niż równego im człowieka. Pracujący z dala od wścibskich oczu gawiedzi, w swojej ciemnej pracowni, nad stołem oświetlonym świecą, pełnym narzędzi, modeli i zapisków zegarmistrz buduje urządzenia przewidujące przyszłość.
Urządzenia przewidujące przyszłość - tak to prawda. Jeśli dziś popatrzymy na zbudowany w 1470 roku przez Hanusza Doringera a ostatnio odbudowany zegar astronomiczny w Kościele Mariackim w Gdańsku to słowa te nie są żadną przesadą. Tylko w części kalendarzowej wykonawca zegara przewidział wskazywanie tak wielu danych, że dla ich opisania potrzeba by wielu stron, a zrozumienie sposobu przekazania informacji i zasad działania nawet dziś wymaga dużej wiedzy historycznej i technicznej. Jeśli dodamy planetarium (fazy księżyca, znaki zodiaku), teatr ruchomych figur, sygnalizację akustyczną a do tego wiemy, że całe to urządzenie działało to wydaje się, że określenie “zegarmistrz” jest zbyt małe i na usta ciśnie się słowo “geniusz”. W wydanym 1676 roku, gdy omawiany zegar nie był już sprawny, dziele Kazimierza Haura “Skład albo skarbiec znakomitych sekretów economiey” możemy przeczytać: “u Matki Bożej w Kościele farnym wielki jest Zegar stary w samym Kościele, który miał być nad inne Konszty Zegarmistrzowskie wyborny y misterny, z którego przy godzinach wybiiaiących pewne w koło miały wychodzić Persony, dobrą akkomodowane strukturą. Obywatele tameczni powiadają, że temu Inwentorowi, albo Konsztmagistrowi urząd zadał despekt (aby takowey drugiey gdzie indziey nie wystawił sztuki), niektórzy powiadają, że mu oczy wyłupiono: a tak ten Mistrz tego kunsztu dla pomsty wyjął pewną sprężynę, na której wszystko zawisło, y zepsował, że żaden inny do tego czasu Rzemieślnik nie może potrafić, aby ten Zegar do swoiey przyszedł perfectiey”.
Zakazy budowania podobnych czy ładniejszych zegarów, wyłupianie oczu, zabicie mistrza czy uszkodzenie zegara przez wykonawcę, to sekwencje często powtarzane nie tylko w baśniach ale także w wielu bardziej godnych zaufania przekazach historycznych.
Podsumowując cały ten okres, praktycznie aż do końca okresu Średniowiecza, możemy
stwierdzić, że zegarmistrz (jeśli już takim określeniem można nazwać omawianą osobę) wywodził się z kręgu uzdolnionych ślusarzy czy kowali. W zakresie zawodowym “prace koncepcyjne i projektowe” od początku do końca wykonywał sam, “produkcyjne” z pomocnikami a ewentualne “pod wykonawstwo” dotyczyło tylko elementów zdobniczych (malowidła, rzeźby). Jakiekolwiek naśladownictwo poprzedników zwykle było bardzo utrudnione lub wręcz niemożliwe, gdyż budowniczy opierał konstrukcję na podstawie własnych prób i doświadczeń wykonywanych przez okres wielu lat, a w razie śmierci całą “wiedzę tajemną” zabierał ze sobą do grobu. W tym miejscu należy także zaznaczyć, że część koncepcyjna i projektowa dotycząca mechanizmu stanowiła największe wyzwanie dla wykonawcy. Ze względu na ogólny poziom edukacji i ułatwiony do niej dostęp dla osób duchownych, przy ich usystematyzowanym czasowo rytmie życia codziennego, co powodowało potrzebę odmierzania czasu - wśród zegarmistrzów dużą (a nawet przeważającą) grupę stanowiły właśnie osoby duchowne. Oczywiście istotnym czynnikiem umożliwiającym “stratę czasu” na prace badawcze, były zabezpieczone warunki egzystencji dla tych właśnie osób.
Wiedza ogólna i techniczna ówczesnego zegarmistrza zdecydowanie górowała na tle społeczeństwa. Taka sytuacja była wynikiem długiego czasu potrzebnego do zdobycia wiedzy. Okresu koniecznego dla wykonania dzieła, oraz jego realnych kosztów. Patrząc z tej strony, na złożenie zamówienia - zlecenie wykonania zegara, mogły sobie pozwolić tylko kościoły czy bogate miasta. Trzeba także przyznać, że zlecenie były często wynikiem chęci “pokazania się”, gdyż zapotrzebowanie na wskazywanie czasu nie było zbyt wielkie a dokładność czasomierzy oraz ich niezawodność na tyle mała, że zegary korygowane były poprzez wskazania zegara słonecznego a mechanizm nakręcany i utrzymywany w “perfectiey” przez na stałe wyznaczoną do tego osobę. Wspomniany już powyżej Hanusz Doringer miał otrzymywać 24 grzywny rocznie i ” zasię winien zegar w gotowości utrzymywać i doglądać bez uchybienia”. Według następnej umowy na wykonanie kolejnego zegara w tym samym kościele miał otrzymać 1600 grzywien co było równowartością czterech kamienic.
Andrzej Wójcik
zegarmistrz@zegarki.info.pl
Kontakt telefoniczny: 0604 165 314
http://www.zegarki.info.pl/413/zegarmistrz
Uwaasz e ciekawe, kontrowersyjne? Umiec link na Twojej stronie, blogu.
Wystarczy skopiowa poniszy kod (Ctrl+C aby skopiowa)
Ten link bdzie wyglda mniej wicej tak: Od początków zegarów mechanicznych do epoki Odrodzenia













